Szklarska Poręba - Szkl.Por. - młoda kadra

Na obóz kondycyjny wysłali nas do Szklarskiej Poręby. Trener i prezes naszego klubu zdecydowali, że dla podniesienia naszej wytrzymałości najbardziej odpowiedni będzie pobyt w górach. Dom wczasowy
Szklarska Poręba śmierdział komuną, ale żarcie mieliśmy naprawdę dobre, wzbogacone, jak dla sportowców. Poza tym była tu duża świetlica, gdzie mogliśmy skakać na skakance, walić w worek lub boksować się z klubowymi kolegami. W Szklarskiej Porębie był z nami sam prezes i tak się nam dał we znaki, że już po pierwszym dniu mieliśmy go dosyć. Zero rozrywek, tylko treningi. Szklarska Poręba jest piękna, ale niekoniecznie można ją polubić, gdy w jedną stronę się biegnie, a w drugą wlecze powłócząc nogami. Codziennie robiliśmy po 20 km marszobiegów, ale nie było tak źle, bo niedzielne popołudnia i wieczory mieliśmy wolne. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Już po powrocie z obozu wszyscy odczuliśmy dobre skutki tych katorżniczych treningów. Tylko prezes nie był do końca zadowolony, bo według niego postępy były mniejsze, niż zakładał.
Polecam również: